Zielony ład zaczyna się w domu

dr Sławomir Kasiński siedzi nad jeziorem
Statystyczny mieszkaniec naszego regionu wytwarza 302 kg odpadów. Co się potem z nimi dzieje? Rozmowa z dr. inż. Sławomirem Kasińskim z Katedry Biotechnologii w Ochronie Środowiska na Wydziale Geoinżynierii UWM.

- Od kwietnia, czyli od zmiany sposobu naliczania opłat za odpady, w Olsztynie i okolicach toczą się dyskusje wokół tego tematu. Wiele osób nie może pogodzić z tym, że musi płacić i to coraz więcej. Co powoduje, że odpady mają cenę?

-Możemy wymienić 3 podstawowe czynniki wpływające na cenę odpadów. Pierwszy to koszty ich przetwarzania, drugi to koszty ich ostatecznego zagospodarowania i trzeci, często pomijany w analizach – koszty logistyczne. Zgodnie z trendami oraz wymogami Gospodarki o Obiegu Zamkniętym, w krajach członkowskich UE następuje obecnie transformacja gospodarki odpadami w kierunku maksymalizacji procesu recyklingu. Efektem tych działań ma być ograniczenie składowania odpadów komunalnych do poziomu 10 %. Stąd wszelkie działania i kampanie edukacyjne obejmujące wzrost świadomości ekologicznej wśród mieszkańców naszego kraju. Wzrost poziomu selektywnej zbiórki paradoksalnie zwiększa koszty ich przygotowania do przekazania odbiorcom końcowym, czyli instalacjom do recyklingu, a tych mamy z kolei niedobór. Podobny problem obserwuje się w przypadku odpadów, z których przygotowuje się tzw. paliwo alternatywne. Niedobór instalacji do termicznego przetwarzania spowodował wzrost ceny ich przyjęcia. Obecnie koszt przekazania paliwa alternatywnego przekracza 700 zł za tonę, a jeszcze kilka lat temu można było go sprzedać po 50 zł za tonę. Koszty transportu rosną, bo rosną ceny paliwa. Swego czasu w Olsztynie jedna z firm miała 12 śmieciarek, które zużywały w sumie 40 tys. litrów paliwa miesięcznie. Koszty logistyczne obejmują również koszty magazynowania, przeładunku i koszty transportu do instalacji końcowych. Pewien wpływ na to, aby cena odpadów nie rosła zbyt szybko mamy my - ich producenci. Im dokładniej będziemy segregować odpady, tym mniej je trzeba będzie „doczyszczać” w lokalnych sortowniach. Posegregowane odpady – szkło, metale, plastik, papier, paliwo z odpadów komunalnych – stanowią asortyment handlowy i póki co można na nich zarobić. W Olsztynie zanieczyszczenie selektywnie zebranych odpadów w żółtym worku wynosi od 40 do 60%.

- Jakie są systemy naliczania opłat za odpady i jakie mają zalety i wady?

- Wyróżnić można 3 systemy naliczania opłaty: od ilości opróżnionych pojemników do gromadzenia odpadów, stałej opłaty od osoby oraz – najbardziej aktualny – od zużycia wody. Podstawową wadą 1. systemu był brak możliwości kontroli mieszkańców, którzy chcąc zaoszczędzić, pozbywali się odpadów we własnym zakresie, co spowodowało m.in. problem dzikich wysypisk. Stało się to bezpośrednią przyczyną nowelizacji Ustawy o porządku i czystości w gminach, a co za tym idzie - zmiany sposobu naliczania stawki opłaty od mieszkańca. Rzeczywiście zaobserwowano polepszenie stanu środowiska przyrodniczego, natomiast nie rozwiązano do końca problemu uczciwości mieszkańców. A ci w deklaracjach śmieciowych zaniżali liczbę domowników, nie wpisywali lokatorów zamieszkałych tymczasowo. System nie regulował również kwestii turystyki, co w województwie warmińsko-mazurskim okazało się poważnym problemem. Szacuje się, że w Olsztynie z odpadów nie rozliczało się około 20 000 mieszkańców. Poziom nagromadzenia odpadów według deklaracji powinien wynieść około 70 tys. ton rocznie, tymczasem w r. 2019 wygenerowano 149 tys. ton. Koszty opłacenia tej różnicy spadły więc na tych, którzy już płacą i to niemało. Dlatego Rada Miejska zdecydowała się wprowadzić opłatę uzależnioną od zużycia wody. System z pewnością posiada swoje wady, bo ktoś, kto częściej się kąpie niekoniecznie musi wytwarzać dużo śmieci. Wydaje się jednak bardziej sprawiedliwy. Najbardziej sprawiedliwy byłby oczywiście system naliczania opłaty za faktyczną masę wytworzonych odpadów. Mamy już techniczne możliwości wprowadzenia takiego systemu, natomiast powstaje pytanie: czy w tym systemie znowu nie pojawią się ludzie nieuczciwi, podrzucający swoje śmieci innym? Ten system odwołuje się do świadomości społecznej i zaangażowania mieszkańców. A z tym nie jest u nas najlepiej.

- Ile odpadów produkuje statystyczny Polak rocznie i jakiego rodzaju? Jak to wygląda w naszym regionie?

- Według danych GUS - 325 kg rocznie. W naszym województwie 302 kg. Ilość odpadów zależy od poziomu życia i stopnia zurbanizowania kraju. Najwięcej odpadów wytwarzają ludzie w dużych miastach i na południu Polski. Najmniej w naszym regionie i na Podlasiu.

- Czy należy segregować odpady i dlaczego?

- Tak, już chociażby dlatego, że brak segregacji to wzrost kosztów ich przetwarzania. Poza tym Polska zobowiązała się do 2035 r. osiągnąć 65 % poziomu segregacji odpadów. Te samorządy, które nie spełnią tego wymagania będą płacić kary i to duże. Selektywnie zebrane odpady to, jak już mówiłem, asortymenty handlowe: szkło, metale, plastik. Odzyskując je i sprzedając zmniejszamy ogólne koszty zagospodarowania odpadów.

- Antysegregatorzy twierdzą, że i tak wszystkie odpady lądują wspólnie na wysypisku. Czy to prawda?

- Nieprawda. To, że ludzie tu i ówdzie widzą, że na jeden samochód ładowane są różne rodzaje odpadów, czyli w różnych workach, nie oznacza, że w takiej formie dojadą one na sortownię. Najbardziej prawdopodobną przyczyną jest tutaj obniżenie kosztów logistycznych, czyli wysłanie 1 śmieciarki zamiast 3 i późniejsza segregacja na podstawie koloru worków w stacjach przeładunkowych. Ale, jak mówiłem, nawet w tych posegregowanych odpadach od 40 do 60% to odpady pozaklasowe i balast, czyli odpady źle posegregowane – świadomie lub nie. Dodatkowym problemem jest zabrudzenie zbieranych opakowań oraz wyrzucanie ich wraz zawartością. W przypadku problemów z segregacją mieszkańcy mogą skorzystać z listy odpadów segregowanych, która znajduje się na stronie internetowej ZGOK Olsztyn.

- Co się dzieje z tymi odpadami, które trafiają do pojemnika z napisem „zmieszane”?

- Techniki przetwarzania zmieszanych odpadów komunalnych są bardzo różne. Na przykładzie Olsztyna – ze strumienia odpadów zmieszanych w pierwszej kolejności wybiera się te, które nadają się do odzysku – takie jak szkło, metale żelazne i nieżelazne. Pozostały strumień jest poddawany procesowi biosuszenia, z którego po waloryzacji otrzymuje się paliwo RDF dla spalarni, cementowni oraz elektorciepłowni. Dzięki takim zabiegom w Olsztynie udaje się ograniczyć poziom odpadów kierowanych do składowania niemal do zera. W innych miastach wciąż popularne jest jednak składowanie. Obecnie w Polsce wciąż składuje się około 42% odpadów.

- Jakimi odpadami pali się w spalarniach?

- Przetworzeniu termicznemu poddaje się najczęściej odpady o kaloryczności zbliżonej do węgla brunatnego, charakteryzujące się małą wilgotnością i małym stężeniem zanieczyszczeń, szczególnie chloru. Dodatkowym zabiegiem może być rozdrobnienie paliwa RDF (paliwa alternatywnego) do frakcji <30 mm. Standardy – zarówno przygotowania paliwa jak i warunków ich spalania - są naprawdę wysokie. Istnieją oczywiście również spalarnie odpadów medycznych, ale to jest osobna kwestia.

- Spalarnie odpadów - czy to jest rozwiązanie na miarę 21. wieku, w którym tyle się mówi o ochronie klimatu i efekcie cieplarnianym?

- Obserwuje się polaryzację opinii w tym zakresie. Moim zdaniem jest to zupełnie niepotrzebne. Samo spalanie odpadów z pewnością nie jest rozwiązaniem na miarę 21. wieku. Są nimi natomiast stosowane techniki, które zapewniają bezpieczeństwo dla środowiska, w tym zdrowia człowieka. 15 minutowe „fajerwerki” odpalone na cześć nowego tysiąclecia w Londynie w 2000 r. doprowadziły do powstania większej ilości dioksyn niż 120 lat funkcjonowania lokalnej spalarni odpadów o wydajności 420 000 ton rocznie. Spalarnia w Olsztynie będzie miała wydajność 110 000 ton rocznie.

- Dlaczego w Polsce nie ma sprawnego systemu odbioru butelek szklanych i plastikowych?

- Kiedyś był. Pamiętam. Obecnie w Polsce obowiązują co prawda przepisy, które wymuszają na producentach poddanie opakowań procesowi recyklingu, przykładowo opakowań z tworzyw sztucznych w ilości 23,5%. Producentom jednak często lepiej opłaca się wliczyć tzw. opłatę produktową w cenę towaru i obciążyć nią klientów niż uruchamiać system odzyskiwania opakowań. Od lipca ma obowiązywać tzw. system ROP – system rozszerzonej odpowiedzialności producentów opakowań, który m.in. zakłada wprowadzenie kaucji. Zobaczymy, jak zadziała. Nie musimy mieć automatów do skupu butli szklanych i plastikowych. Możemy mieć tak, jak w Norwegii – punkty skupu.

- Czy da się wyeliminować plastikowe torby, naczynia sztućce?

- Część z nich – plastikowe talerze sztućce, słomki już została wyeliminowana. Czas na torby. Są już wytwarzane z biodegradowalnych skrobi powstałych z kukurydzy. Używanie plastikowych toreb to kwestia świadomości i indywidualnego podejścia do tej kwestii. Właściwe podejście do gospodarki odpadami to nie tylko rezygnacja z plastikowych toreb, lecz konieczność zmiany całej gamy przyzwyczajeń, na przykład rezygnacja z zakupu żywności zapakowanej w plastikowe opakowania.

- Co Pana zdaniem każdy może zrobić, aby wytwarzać mniej odpadów?

- Przede wszystkim ograniczać zakup tych rzeczy, które są niepotrzebne. Dbać o stan techniczny urządzeń domowych. Odmawiać przyjmowania i zakupu opakowań na rzecz własnych. Odpady bio -kompostować. Kupować sprzęty i inne produkty wielorazowego użytku, Kupować rzeczy o większej trwałości, aby dłużej służyły. Korzystać z wypożyczalni sprzętów i urządzeń. Od niedawna na świecie rozwija się ruch Repair café. Jest ich już 2 tys. To takie miejsca, w których ludzie zbierają się, aby wspólnie naprawiać sprzęty codziennego użytku, takie, jak urządzenia elektryczne, rowery czy odzież. Dodatkowo można spędzić wspólnie czas ze znajomymi. Coś takiego przydałoby się i w Olsztynie.

 

Rozmawiał Lech Kryszałowicz

 

Dr inż. Sławomir Kasiński, adiunkt w Katedrze Biotechnologii w Ochronie Środowiska na Wydziale Geoinżynierii, od wielu lat zajmuje się ochroną środowiska, edukacją ekologiczną oraz badaniami nad nowymi technologiami utylizacji odpadów. Jest nauczycielem akademickim i zaszczepia w innych zainteresowanie przyrodą.