Witajcie w smerfnej bajce, czyli nowa premiera Uniwersyteckiego Teatru Muzycznego

scena z przedstawienia
Próbę generalną skończyliśmy po godzinie 24.00, w zasadzie w dzień występu - mówi dr Grzegorz Lewandowski, dyrektor Uniwersyteckiego Teatru Muzycznego UWM. Po kilkumiesięcznej przerwie artyści wrócili na scenę premierą musicalu "Smerfowisko, czyli Gargamel złapany".

Uniwersytecki Teatr Muzyczny, działający pod auspicjami Ośrodka Inicjatyw Artystycznych na Wydziale Sztuki UWM, coraz mocniej zaznacza swą obecność na kulturalnej mapie Olsztyna. Teatr zadebiutował w lutym 2020 r. musicalem "Me and my girl" i był to debiut bardzo udany, czego dowodem było zdobycie wyróżnienia Laur Akademicki w kategorii Uniwersytecki Projekt Kulturalny. Wyróżnienie przyznało Forum Uniwersytetów Polskich.

Po kilkunastu miesiącach przerwy wymuszonej koronawirusem, 9 czerwca teatr zaprosił na kolejną premierę. Tym razem adresowaną do najmłodszej widowni. Na scenie Centrum Konferencyjnego UWM obejrzeliśmy musical "Smerfowisko, czyli Gargamel złapany" do tekstu Ernesta Brylla, z muzyką Ryszarda Poznakowskiego i Wojciecha Trzcińskiego, w reżyserii dr. hab. Grzegorza Lewandowskiego, dyrektora UTM i odtwórcy jednej z głównych ról. Przedstawienie zostało zarejestrowane 2 miesiące wcześniej przez TV Kortowo, teraz zespół zagrał przed publicznością.

- Tuż przed premierą odbywaliśmy próby praktycznie codziennie. Próba generalna zakończyła się o godz. 24.00, ale daliśmy radę. Dziś gramy na żywo. Nie ma nic lepszego niż kontakt z publicznością, kiedy artysta słyszy brawa, a jestem przekonany, że tak będzie dzisiaj. Praca i serce, jakie w to wkładamy, determinują też odbiór ze strony widowni - mówił przed występem dyr. Lewandowski.

Dostaliśmy godzinny, dynamicznie zagrany spektakl, przygotowany według sprawdzonego przepisu na sukces - pełna scenografia, rekwizyty, kostiumy, wpadające w ucho piosenki i doskonale obsadzeni w swych rolach aktorzy. W rolę Smerfów wcielili się studenci nie tylko Wydziału Sztuki, ale również wydziałów Nauk Społecznych, Nauk Ekonomicznych i Medycyny Weterynaryjnej.

- Na scenie pojawia się 17 osób. W oryginalnym scenariuszu jest 15 ról. Powiększyłem skład na potrzeby choreografii. To trudny spektakl. Miałem szczęście, że udało mi się obsadzić wszystkie role, jak sobie wymyśliłem. Każda postać wymaga odmiennych umiejętności. Np. Paweł Sadowski, który gra Papę Smerfa, mój student, z natury jest opanowany i doskonale wkomponowuje się w tę rolę. Aktorka grająca Matkę Gargamela, postać która pojawia się dopiero w wersji Ernesta Brylla, idealnie spełnia wszystkie kryteria. Wszyscy soliści grają świetnie! - dodaje G. Lewandowski.

Sam zagrał tytułowy czarny charakter – Gargamela. Był to dla niego powrót sentymentalny - ponad 20 lat temu, jako solista Teatru Muzycznego w Łodzi, grał w tym przedstawieniu rolę Harmoniusza.

Zobaczyliśmy więc spokojnego Papę Smerfa, filigranową Smerfetkę, rzeczywiście potężnego Osiłka i demonicznego Gargamela w duecie z kotem Klakierem, którego niesamowicie zagrał Adam Mielnicki, demonstrując i fizyczną sprawność w „kocich” ruchach i mocny, estradowy głos. Ta dwójka czarnych charakterów skradła zresztą cały show. Dzielnie partnerowała im Weronika Jankowska w roli Matki Gargamela. Owacje na stojąco, którymi widzowie na koniec nagrodzili artystów, świadczyły, że kolejna premiera UTM okazała się sukcesem.

Musical kończy tegoroczne obchody Święta Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. Na widowni Centrum Konferencyjnego zasiedli m.in. przedstawiciele władz uczelni i władze Wydziału Sztuki.

- Jestem niezwykle rad, że jesteśmy tu, że oglądamy musical, na który czekaliśmy tak długo. Cieszę się, że ten spektakl jest wystawiany z okazji Święta Uniwersytetu. Nie możemy obchodzić tego święta tradycyjnie, jak zwykle obchodzimy, ale jesteście tu państwo z nami, więc świętujmy 22. urodziny Uniwersytetu poprzez radość i emocje, które będą towarzyszyły temu przedstawieniu – mówił rektor prof. Jerzy Przyborowski, oficjalnie otwierając premierę.

Dyrektor Lewandowski zapowiada kolejne projekty artystyczne. Już jesienią teatr chce pokazać kolejne widowisko.

- Chcemy zaprezentować galę musicalową, do której zaprosiłem moich przyjaciół – najlepsze głosy operowe i musicalowe. Nie chcę zdradzać szczegółów, ale będzie to wielkie wydarzenie pod każdym względem. Zagra nasza akademicka orkiestra, wystąpią zespół „Kortowo”, chór „Wawrzyczki”. Połączymy siły wszystkich agend artystycznych, będzie to coś, czego jeszcze w Olsztynie nie było – zapowiada G. Lewandowski.

Czekamy więc.

Wszyscy ci, którzy nie mogli obejrzeć premierowego przedstawienia "Smerfowiska", mają szansę zobaczyć je 12 lub 13 czerwca (godz. 12.00 i 16.00). Te przedstawienia będą już biletowane.

 ***

Adam Mielnicki, odtwórca roli Klakiera, ma kota Merlina, student III r. edukacji artystycznej w zakresie sztuki muzycznej Wydziału Stuki:

Ta rola sprawiała wiele trudności, także pod względem aktorskim. Ciężko też było przestawić głos na sposób, w jaki mówi Klakier. Szczerze mówiąc, byłem nieco zaskoczony wyborem reżysera (śmiech). Ale podoba mi się. Oczywiście, budując rolę, obserwowałem zachowanie zwierząt – sam mam kota Merlina. Czy widzę siebie zawodowo jako aktora? To dopiero początek, mam nadzieję, że wielkich rzeczy.

Weronika Jankowska, odtwórczyni roli Matki Gargamela, studentka III r. edukacji artystycznej w zakresie sztuki muzycznej Wydziału Stuki:

To nie jest mój sceniczny debiut, grałam już w musicalu „Me and my girl”, ale nie jako solistka, a w scenach zbiorowych. Postać Matki Gargamela, którą gram, to prawdziwa wiedźma, jeszcze gorsza niż sam Gargamel. Mam demoniczny makijaż i długie, siwe włosy. Jest przerażająco (śmiech). Inspirowałam się różnymi czarnymi charakterami z bajek i filmów. Próby były ciężkie, ale fajne. Musieliśmy się nauczyć totalnie rozluźniać i bawić. Potrafić się z siebie śmiać.

Anna Sokołowicz, gra rolę Smerfetki, studentka Wydziału Nauk Ekonomicznych:

Teatr to moja pasja, odskocznia od codziennego życia. Daje mi wielką satysfakcję. Do obsady musicalowej trafiłam poprzez casting. I zostałam (śmiech). Dostałam propozycję roli Smerfetki i z chęcią przyjęłam. Bardzo mnie ta rola cieszy. Budując rolę, patrzyłam na wygląd Smerfetki z filmów rysunkowych, aby dopasować strój i makijaż, a kostium bardzo mi się podoba – to taki powrót do dzieciństwa.

mah
fot. Maciej Wachowski