„Kresowiacy” i „Zootechnicy” Stowarzyszenia Absolwentów UWM wspominali prof. Janinę Wengris

Zwiedzanie Muzeum prof. Janiny Wengris
Kluby branżowe „Kresowiacy” i „Zootechnicy” Stowarzyszenia Absolwentów Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego spotkały się na zakończenie roku akademickiego 2021/2022 w muzeum „Cioci Wengris”.

Tradycją klubów branżowych Stowarzyszenia Absolwentów UWM są integracyjne spotkania, podczas których wspomina się wybitne postaci związane z historią olsztyńskiej uczelni. Tym razem odświeżono pamięć o prof. Janinie Wengris

„Ciocia Wengris”, jak mówili na nią wszyscy jej studenci, w 1933 r. na Uniwersytecie im. Stefana Batorego w Wilnie obroniła pracę magisterską na temat: Mrówki okolic Trok i Wilna i uzyskała dyplom magistra filozofii zoologii z anatomią porównawczą. Do Olsztyna przyjechała w 1950 roku już jako doktor nauk przyrodniczych. 1 września 1950 roku została kierowniczką katedry na Wydziale Zootechnicznym Wyższej Szkoły Rolniczej. Pracowała tam, a następnie na Akademii Rolniczo-Technicznej, do przejścia na emeryturę w 1977 roku. 

Jak mówi dr Eryka Białłowicz ze Stowarzyszenia Absolwentów UWM, prof. Wengris była wychowawcą wielu pokoleń, a studenci darzyli ją wielką estymą. 

Prof. Wengris była człowiekiem o dogłębnym wykształceniu, ale przede wszystkim o wielkiej duszy. Nikt nie powie o niej inaczej jak „Ciocia Wengris”. Wszystkich przytulała, pomagała, obdarzała wsparciem. Była opiekunem roku mojej starszej siostry. Gdy kiedyś odwiedziłam ją w jej mieszkaniu w Lublinie i robiłyśmy porządki, to znalazłyśmy jakiś taki obity dzbanuszek. Chciałam to wyrzucić, ale moja siostra mi nie pozwoliła, ponieważ dostała go od „Cioci Wengris”. To było święte. Prof. Wengris potrafiła łączyć człowieczeństwo z pięknymi, naukowymi tradycjami. Ideą działania naszych klubów jest to, aby takie postaci dostrzegać - zauważa dr Białłowicz. 

Na spotkaniu był obecny doktorant prof. Janiny Węgris - dziś już emerytowany profesor naszej uczelni Mirosław Łaguna. Jego droga do napisania pracy doktorskiej nie była łatwa, ponieważ na przeszkodzie stawały mu obowiązki zawodowe i rozmaite życiowe koleje losu. Jednak z pomocą przyszła mu oczywiście prof. Wnegris, dzięki której mógł kontynuować karierę naukową. 

Pewnego dnia wpadłem na pomysł, by zrobić doktorat. Poszedłem więc do prof. Wengris z prośbą o radę, jak się za to zabrać. W trakcie pisania pracy byłem dyrektorem technikum rolniczego w Białymstoku, gdzie uczyło się tysiąc osób. Nie miałem czasu robić tego doktoratu. Pojechałem więc do prof. Wengris, by powiedzieć jej, że rezygnuję. A ona odpowiedziała mi: „No tak, tak, panie Mirku, dobrze. To niech pan zrobi jeszcze to, to i to”. Ostatecznie przedłużyła mi czas na skończenie rozprawy o rok i w 1967 roku obroniłem pracę doktorską pod kierunkiem prof. Wengris z zapylaczy roślin motylkowych. Była niesamowicie delikatną miłą, serdeczną i spokojną osobą, szczególnie wobec studentów potrzebujących opieki i wsparcia - opowiadał prof. Mirosław Łaguna.   

Uczestnicy spotkania zwiedzili Muzeum prof. Janiny Wengris, które znajduje się w budynku Wydziału Biologii i Biotechnologii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, a następnie spotkali się przy ognisku. 

mw